homepage o autorze / about me aktualnosci / news wiersze / poetry piosenki / lyrics proza / stories przeklady / translations publicystyka / publikations publikacje / book publications prasa & linki / press & links Ksiega gosci / kontakt EMIGRANTKA Z WYBORU Wywiady 

Wywiady

Dana Parys-White

Emigrantka z wyboru

Najnowsze WYWIADY

Wywiad dla Dziennika Polskiego, Londyn - 12 Maj 2008 rozmawia Aleksandra Wi?niowska* Dla polonijnego i polskiego czytelnika jest Pani znana z tekstow poetyckich. W 2006 roku wydala Pani tomik wierszy ?Z rytmow zycia na wlasna nute?, zbior spotkal sie z duzym uznaniem czytelnikow nie tylko na Wyspach. W tym roku na rynku pojawila sie londynska opowiesc ?Emigrantka z wyboru? - nie jest to Pani pierwsza proba prozatorka...Rzeczywi?cie, do tej pory zajmowa?am si? wy??cznie krótszymi formami prozatorskimi, takimi jak: opowiadania, felietony czy sztuki teatralne. Jednak od dawna mia?am w zamy?le powie?? lub nowele. Trudno mi nawet powiedzie?, dlaczego dopiero teraz zdecydowa?am si? na realizacje tego zamys?u. By? mo?e dlatego, i? wierz?, ?e na dojrza?y owoc trzeba cierpliwie poczeka?. * Ksiazka powstala na bazie opowiadania o tym samym tytule, nagradzanego w Polsce. Czy zainteresowanie z jakim spotkala sie tamta praca, bylo dla Pani preketstem do rozbudowania tematu?Ksia?ka rzeczywi?cie powsta?a na podstawie opowiadania, ktore w?a?ciwie nagrodzono na konkursie literackim w Wiedniu. Przewodnicz?cym jury by? wtedy Jan St?pie?, fascynuj?co wszechstronny i intryguj?cy pisarz i artysta. Mo?e dlatego ta nagroda mia?a dla mnie szczególne znaczenie i by?a bezpo?rednim bod?cem do rozwini?cia tematu w obszerniejsz? form. Szczególnie, ?e dosta?am pobudzaj?cy zastrzyk od paru kolegów po fachu, którzy jednog?o?nie stwierdzili, ?e ?Emigrantka? nie mo?e dokona? przykonywuj?cego wyboru na skromnych 20 stronach maszynopisu. Drug?, nie mniej wa?na przyczyn? powstanie tej ksia?ki by? moment u?wiadomienia sobie, ?e cho? w 2004 roku granice Wielkiej Brytanii stan??y otworem dla wybra?ców ze Wschodu, to jednak sytuacja przecietnego Polaka czy ?otysza w tym kraju wiele si? nie zmieni?a. Nadal w du?ej mierze wykonuj? najgorzej p?atne i najbardziej niewdzi?czne prace, tyle ?e, teraz odprowadzaj? za nie podatki. Kiedy ja przyjecha?am do Anglii status emigranta by? niejako przylepiony do wizy wjazdowej i to poczucie pokutuje w owym pokoleniu do dzi?. Ci, którzy wje?d?aj? do Wielkiej Brytanii obecnie majchaj? przed nosem urzednika kawa?kiem plastiku ze zdj?ciem, a granica wydaje si? jedynie bezsensownie d?ug? kolejk? na nudny minutowy film. Takie wra?enie nie mo?e wypali? pi?tna na psychice, prawda? * ?Emigrantka z wyboru? to opowiesc o losach ludzi, ktorzy z roznych powodow w latach 90. zdecydowali sie opuscic Polske i osiedlic na Wyspach. Pani rowniez w tym samym czasie postanowila wyjechac - czy w opowiesci londynskiej pojawiaja sie watki autobiograficzne?Tak, jest ich sporo. S? ku temu dwie przyczyny. Po pierwsze, wierz?, ?e pisarz jest przekonywuj?cy tylko wtedy, kiedy pisze na tematy, które dobrze zna,czuje i rozumie. Po drugie, pewne sytuacje z mojego ?ycia stanowi?y klasyczny przyk?ad przy?pieszonej ewolucji emigracyjnej ?wiadomo?ci. Dotyka?y wielu przyjezdnych i by?y zbyt wa?ne, by je przemilcze?. Stanowi?y konkretny przyk?ad naszych emigracyjnych dróg. Dlatego wierz?, ?e wiele osób, które zach?ystn??y si? wyspiarskim powietrzem, odnajdzie cho? cz?stk? siebie w tej ksi??ce. A tym, którym nie by?o to dane, przedstawi wyrazistszy obraz ?ycia na obcej ziemi.* Jak wspomina Pani pisanie ?Emigrantki...? czy z perspektywy wlasnych emigracyjnych doswiadczen latwiej buduje sie fabule?Emigrantka by?a w ca?o?ci w mojej g?owie, zanim przela?am j? na papier. D?ugo o niej my?la?am, zastanwiaj?c si? nad form?, nad w?tkami, nad zako?czeniem, ale nie nad sam? tre?ci?. Wiedzia?am dok?adnie, o czym chc? opowiedzie?, a wszystkie w?tki mia?y swój zacz?tek w rzeczywisto?ci. Czasami wr?cz zastanawia?am si?, czy to co opisuj? nie zabrzmi zbyt niewiarygodnie. Szczególnie, ?e kiedy da?am do przeczytania znajomemu pisarzowi jeden z porz?tkowych rozdzia?ów, on wskaza? palcem na jeden z w?tków i stwierdzi?: ?No ale tu to ju? twoja fantazja wynios?a ci? na manowce! Kto uwierzy, ?e tak by?o naprawd??. A by?o! Wydarzy?o si? w rzeczywisto?ci. Takie jest ?ycie! Cz?sto niewiarygodnie absurdalne, by mog?o brzmie? wiarygodnie. Dlatego próbowa?am posegregowa? momenty, kiedy powinnam pozwoli? czytelnikowi rozpu?ci? w?asn? fantazj? i doko?czy? temat czy w?tek. Chcia?am, by historie w tej ksi??ce bieg?y wartko, tak jak wspó?czesne ?ycie. By ko?ysa?y si? na hu?tawce uczu? i do?wiadcze?, by raczej wyzwala?y g?ód ni? przesyt. Czy uda?o mi si? to osi?gn??? Na to pytanie mog? odpowiedzie? jedynie czytelnicy. * Wiem, ze ksiazka spotkala sie z duzym zainteresowaniem ze strony wydawnictw w Polsce. Czy - wedlug Pani - w kraju literatura dotyczaca zycia emigrantow z Wielkiej Brytanii budzi zainteresowanie? Czy moze z wieksza ciekawoscia po tego typu proze siegaja sami emigranci...My?l?, ?e jedni i drudzy s? tym tematem zainteresowani, cho? maj? ku temu ró?ne powody. Ludzko?? z natury lubi podgl?da? rzeczywisto??. Lubimy prawdziwe historie, bo nie chcemy si? czu? oszukiwani. Chcemy wiedzie? lub cho?by wierzy?, ?e co? si? naprawd? zdarzy?o, ?e istnieje, jak chocia?by ?wi?ty Miko?aj czy UFO. Przecie? statyczny i generalnie nudny?Big Brother? bije rekordy ogl?dalno?ci. Ale czy nasza cierpliwo?? nie rozci?ga si? jak guma na my?l o kawa?ku pikantnej surowej natury, bez korekty czy makija?u? Z drugiej strony, szukamy odpowiedzi na w?asne dylematy ?yciowe. Lubimy si? porównywa? i klasyfikowa? w tabeli sukcesów i pora?ek. Je?li mo?emy si? ustawi? cho?by o jeden szczebelek wy?ej, czy znale?? innych na podobnym pu?apie, to cz?sto podnosi nas na duchu. Dlatego mo?e emigranci czytaj? dosy? ch?tnie o losach innych emigrantów, a rodacy w kraju ciekawi s? jak to jest by? emigrantem. My?l?, ?e jest to rodzaj swojskiej soapopery dla jednych i dla drugich.* Doswiadczenia emigracyjne opisane przez Pania, a zdobywane przed akcesja Polski do Unii Europejskiej byly dalece trudniejsze niz w czasach, w ktorych zyjemy obecnie. Czy mimo to, nie obawiala sie Pani - piszac ?Emigrantke? - zbyt subiektywnego potraktowania tematu?Nie obawia?am si? subiektywnego potraktowania tematu, gdy? z za?o?enia ksi??ka mia?a przedstawia? ?ycie emigracyjne widziane oczyma jednej osoby, g?ównej bohaterki. Tylko czasami pozwala?am sobie na uogolnienia. Ale by?y one podyktowane nie tylko osobistymi do?wiadczeniami, ale przede wszystkim udokumentowane prawdziwymi historiami osób, które pozna?am bed?c ju? w Londynie. Bowiem wszystkie postaci wyst?puj?ce w ksi??ce maj? swój rzeczywisty pierwowzór, cho? czasami s? skondensowane w jednej postaci ksi??kowej dla dobra p?ynno?ci i zwarto?ci literackiej. Je?li chcia?abym pokusi? si? o szerszy, pe?niejszy, a wi?c i bardziej obiektywny obraz emigracji lat 90-tych, to musia?abym stworzy? ca?? armi? bohaterów, by usatysfakcjonowa? prawdopodobie?stwo zgodno?ci z ówczesn? rzeczywisto?ci?. Moja ksia?ka nie jest jednak histori? spo?ecze?stwa emigracyjnego lat 90-tych. Jest jedynie jej cz?stk?. Opowie?ci? o losach paru wybra?ców, którzy moim zdaniem, dawali pewien przeci?tny przekrój nastrojów emigracyjnych tych lat.* W czwartek 22 maja w Jazz Cafe POSK-u odbedzie sie promocja ksiazki. W programie artystycznym wezma udzial polonijni aktorzy i muzycy. Czego mozemy sie spodziewac na scenie klubu?Program zosta? przygotowany w oparciu o fragmenty ksia?ki, zaadaptowane na potrzeby tego przedstawienia. A potrzeb? g?ówn? by?o przedstawienie klimatu ksi??ki. W programie bierze udzia? dwójka znakomitych aktorów, Magda W?odarczyk i Wojtek Piekarski, nasza rodzima piosenkarka, Ewa Becla i nastrojowy duet gitarowo-skrzypcowy ? Asia Kozub i Sebastian Ksi??ek. Chcia?abym, by widzowie sprawdzili, czy im smakuje mój s?owny pó?misek, zanim zdecyduj? si? na kupno ksi??ki. A b?dzie takowa mo?liwo??, zaraz po programie.* Jakiego odbioru ?Emigrantki z wyboru? wsrod czytelnika polskiego i polonijnego, zyczylaby sobie Pani najbardziej?Najbardziej ?yczy?abym sobie, by czytelnik poczu? pewno??, ?e nie zmarnowa? czasu czytaj?c t? ksi??k?. By znalaz? w niej dla siebie co? osobistego, co? swojskiego, co? co pozwoli zastanowi? si? równie? nad w?asnym ?yciem. Tu opowiem co?, co w pewien sposób podsumuje moje oczekiwania co do odbioru ksi??ki. Na próbie do naszego programu, jeden z aktorów, Wojtek Piekarski, po przeczytaniu fragmentu scenariusza za?mia? si? pod nosem, pokiwa? g?ow? i powiedzia?: ?Pami?tam jak dzi?, tak w?a?nie by?o!?. Us?ysza?am najbli?szy autorskiemu sercu komentarz, nie ujmuj?c w ?aden sposób wszystkim fachowym, rzeczowym i wnikliwym wypowiedziom krytyków na temat ?Emigrantki?. Wojtek tymi s?owami spontanicznie wklepa? wiz? wjazdow? mojej ksi??ce. Zobaczymy jak sobie poradzi w walce o serca czytelników.

S?owo ?emigrant? to prze?ytek z Dan? Parys-White rozmawia Adriana ChodakowskaDana Parys-White ? poetka, pisarka, autorka tekstów piosenek i sztuk teatralnych. Do Londynu przyjecha?a na pocz?tku lat 90-tych. Autorka ksi??ki ?Emigrantka z wyboru. Opowie?? londy?ska?, dzi?ki której nazywana jest jako ?emigracyjna Grochola?.Okre?lenia ?emigrant? w odniesieniu do Polaków mieszkaj?cych i pracuj?cych na Wyspach u?ywa si? w ci?gu ostatnich czterech lat bardzo cz?sto. Czy nie uwa?asz, ?e jest ono nadu?ywane?- S?dz?, ?e s?owo ?emigrant? jest archaizmem, je?li chodzi o wspó?czesnych Polaków. Przecie? stali?my si? cz?onkami Unii Europejskiej, obywatelami Europy, dlaczego wi?c mieliby?my si? nazywa? w tej Europie emigrantami? Polacy zrzucili z siebie status emigranta ju? chyba na zawsze. To s?owo jest definitywnie nadu?ywane w stosunku do nowo przyby?ych na Wyspy. Natomiast w tytule mojej ksi??ki u?y?am go celowo, bo opowiadam o ludziach, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii w latach 90-tych. Okre?lenie ?emigrant? wywiera?o wówczas ogromne pi?tno na ?yciu tych ludzi.G?ówna bohaterka Twojej ksi??ki przyjecha?a do Londynu w 1993 roku, czyli niemal w tym samym czasie co Ty...- Tak, ale nie jest to ksi??ka autobiograficzna, chocia? oparta jest na wielu kluczowych sytuacjach, które si? wydarzy?y w moim ?yciu, bo nie mog?o by? inaczej. Uwa?am bowiem, ?e pisarz staje si? autentyczny i interesuj?cy, je?li opowiada o tej sferze ?ycia, któr? doskonale zna i czuje. Dlatego mo?na znale?? w ksi??ce wiele historii pochodz?cych z mojego ?ycia, ale nie jestem pierwowzorem g?ównej bohaterki, Ewy.A jak wspominasz swoje pocz?tki na Wyspach i zderzenie z innym, ?zachodnim swiatem??Moje pierwsze wra?enia w zetkni?ciu z londy?sk? rzeczywisto?ci pulsowa?y to zachwytem, to zdziwieniem. Zachwyca?a mnie architerktura, ciep?o i przychylno?? ludzi na ulicach, dziwi?y mnie lisy bezpardonowo szperaj?ce w ?mietnikach, czy ludzie w parkach wyleguj?cy si? bezkarnie na trawie. We wszystkich miejscach publicznych w Polsce trawa nie mia?a prawa by? ska?ona ludzk? stop?. Kiedy? nawet zap?aci?am mandat za to, ?e w zimie sta?am na miejscu, gdzie w lecie powinien by? trawnik. Moje agrumenty, ?e zima i ?e nie wida? ?adnej trawy nie by?y przekonywuj?ce dla przedstawiciela polskiego prawa. Jak s?dzisz ? co jest najwi?kszym szokiem dla Polaka, który tu przyje?d?a?My?l?, ?e jest to angielska tolerancja dla wszelkich przejawów ekscentryzmu . Polacy jako naród wci?? lubi? si? wsadza? w sztywne ramy tego co wypada, a co nie wypada. My?l?, ?e bierze si? to po cz??ci z naszej spu?cizny komunistycznej, gdzie kolektyw i dzia?ania zbiorowe, opiecz?towane ca?? plejad? zakazów i nakazów, ignorowa?y warto?? jednostki. Brak tolerancji bardzo utrudnia ?ycie. Szarpie niepotrzebnie nerwy i nie pomaga w osiagni?ciu spokoju ducha, a wi?c i szcz??cia. Gdyby ludzie bardziej akceptowali odmienno?ci, otwierali si? na to co nowe i akceptowali fakt, ?e ?ycie zmienia si? nieustannie i nieodwracalnie, to na ?wiecie nie by?oby tylu wojen. Powiem tu za Janem St?pniem: ? Zamiast ba? si? tego, co inni pomy?l? o tobie, bój si? tego, co ty my?lisz o sobie?.Co ci? sk?oni?o do napisania ?Emigrantki z wyboru??- Ksi??ka, któr? nazwa?abym raczej wi?ksz? nowel? ni? powie?ci?, powsta?a na podstawie opowiadania, które napisa?am par? lat temu na konkurs literacki w Wiedniu. Opowiadanie zosta?o nagrodzone, a ja zacz??am si? pó?niej zastanawia? nad z?o?ono?ci? obrazu polskiej emigracji. Do tej pory ten obraz by? dalece wyidealizowany, a nasi rodacy nad Wis?? mieli przez to dosy? wypaczone poj?cie o ?yciu przeci?tnego Polaka w Zjednoczonym Królestwie. Chcia?am troch? otworzy? im oczy. Bo nie jest prawd?, ?e po 2004 roku wszystko sie nagle zmieni?o, ?e teraz bardzo ?atwo przychodzi nam tutaj znalezienie pracy i ?e wszyscy nas ju? teraz kochaj?. Nadal ró?nie bywa z pracodawcami, nadal wielu Polaków l?duje na przyk?ad w obozach owocowej obfito?ci, gdzie s? wykorzystywani i niedop?acani. Owszem, zmieni?a si? sytuacja polityczna, ale nie zmieni?y si? te podstawowe, przyziemne sprawy, tak przecie? istotne dla nas. Otworzy?y si? dla nas pewne drzwi, ale to nie oznacza, ?e od razu znajdziemy za nimi raj dla siebie...Czy przed tym w?a?nie chcia?a? przestrzec czytelników?- Nie uprawiam martyrologizmu emigracyjnego, bo dla mnie szklanka zawsze jest w po?owie pe?na. Nie chodzi?o mi te? o to, aby ksi??ka przedstawia?a obiektywny obraz ?ycia na emigracji. Powód tego jest prosty: obiektywizm jest w tym przypadku bardzo cz?sto niemo?liwy! Dlatego pokazuj? koleje losów paru wybranych bohaterów, ludzi z ró?nych ?rodowisk, których ?ycie emigracyjne albo zawiod?o albo zachwyci?o. Mog? oni by? pewn? wyk?adni? emigracyjnych losów, ale nie pretenduj? do stanowiska eksperta od emigracji i nie chcia?abym wypowiada? si? w imieniu ca?ej emigracji na jakimkolwiek forum.Ile polskiego Londynu mo?emy odnale?? w ?Emigrantce z wyboru??- Chcia?am, ?eby w ksi??ce znalaz?y si? pierwsze wra?enia po przyje?dzie tutaj, wspólne nam wszystkim, bo tak naprawd? s? one bardzo podobne. W pierwowzorze ksi??ki wspomina?am o polskich miejscach, klubach, ale kiedy sko?czy?am pisa?, usun??am je... Dosz?am do wniosku, ?e na dobr? spraw? te miejsca i ich klimat s? wi?kszo?ci z nas dobrze znane. Nie chcia?am jedynie dotyka? tego zagadnienia, bo jest to temat-rzeka, nadaj?cy si? na osobn? ksi??k?...Czemu - b?d? komu - ma s?u?y? ta londy?ska opowie???- Chcia?am, by by?a ona w korelacji ze wspó?czesno?ci?. By bieg?a razem z czytelnikiem, a jej lekko?? i humor u?atwia?y ten wspólny bieg. Jednocze?nie ma zach?ci? czytelnika do tego, by od czasu do czasu zatrzyma? si? na chwil? i zastanowi? nad tym maratonem, który uprawia. Je?li moja opowie?? sk?oni kogo? do przemy?lenia swojego ?ycia i odpowiedzenia sobie na pytanie, dok?d zmierza, to znaczy, ?e cel swój osi?gn??am.Obracasz si? w ?rodowisku polonijnych literatów, artystów, zasiadasz w jury konkursów literackich. Jak oceniasz t? polsk? kultur? na Wyspach? I czy my, Polacy tu mieszkaj?cy, jeste?my ni? zainteresowani?- ?rodowisko polonijne posiada barwn? plejad? interesuj?cych artystów i literatów. Mia?am niewatpliw? przyjemno?? pozna? cz??? z nich. W wi?kszo?ci wypadków to jednak proza ?ycia poza granicami kraju hamuje lub nawet niweczy rozwój tych talentów. Wszechmocny pieni?dz wydaje si? dominowa? ponad wszystko. Absorbuj?ca czasowo praca, cz?sto na stopie minimum zarobkowego, powoduje, ?e nie ma ju? ani si?y, ani funduszy na zb?dn? w tej sytuacji straw? dla ducha. My?l?, ?e to jest g?ówny powód, dlaczego tak ma?y procent Polaków mieszkaj?cych za grnic? czynnie interesuje si? literatur? i sztuk?. Okres pobytu w Anglii jest cz?sto okresem przej?ciowym, korytarzem, który ma doprowadzi? do niezb?dnych funduszy na przysz?o??. Dlatego cz?sto ka?dy nieod?o?ony funt wydaje si? funtem straconym, a TV jest ca?kiem wygodnym sabstytutem dla ducha. Ja to rozumiem, cho? z perspektywy czasu wiem, ?e takie bezmy?lne kieraty niszcz? to co najpi?kniejsze w cz?owieku ? zmys?owo??. Dlatego mam nieustaj?c? nadzieje, ?e kulturalne Take Away w ostaci TV nie stanie si? naszym chlebem powszednim. ?e w ko?cu odbije si? niestrawno?ci? i wrócimy do tego co organicznie smaczne. ?ycz? tego ka?demu z nas z ca?ego serca!

Wywiady w Coolturze i Dzienniku Kulturalnym

o ksi??ce w Dzienniku Polskim

o ksi??ce w Kalejdoskopie

Jan St?pie? o ksi??ce w Tygodniku Kulturalnym